Menu Zamknij

Ziemia pobiedziska ab urbe condita, czyli od założenia miasta

Historia ziemi pobiedziskiej sięga niemal początków Państwa Polskiego, a powstanie samych Pobiedzisk łączy się z kluczowymi dla tych czasów wydarzeniami politycznymi. Czy wiecie skąd wzięła się nazwa naszego miasta i z czym się wiąże?

Swój wczesny rozwój zawdzięczają Pobiedziska korzystnemu położeniu przy trakcie pomiędzy dwoma najważniejszymi ośrodkami władzy piastowskiej, Poznaniem i Gnieznem. Nie mniej istotny był fakt przynależności tego traktu do jednej z ważniejszych dróg handlowych w Państwie Piastów, wiodącej z południowej Europy przez Śląsk i Wielkopolskę na Pomorze. 

Według lokalnej tradycji Pobiedziska zyskały swoją nazwę od słowa Pobieda, czyli zwycięstwo - tu zwycięstwo księcia Kazimierza Odnowiciela nad Miecławem, ówczesnym władcą Mazowsza. Dzięki temu władca ugruntował panowanie w kraju dynastii Piastowskiej. I tak od roku 1048 książęca wieś Pobiedziska, początkowo pozostając w cieniu pobliskiego grodu Mieszka I, Ostrowa Lednickiego, stopniowo nabierała znaczenia. Z czasem przejęła po tym grodzie rolę lokalnego ośrodka administracji. Ośrodek ten był na tyle istotny, że książę Przemysł I bywał tu często i wydał szereg dokumentów, m. in. dla lokacji Kostrzyna czy Śremu. Bywali tu także jego następcy - Bolesław Pobożny i Przemysł II. W 1278 roku w Pobiedziskach odbył się zjazd wielkopolskich dostojników. Wszystko to wskazuje na wczesne powstanie w Pobiedziskach zamku lub raczej wiejskiej siedziby książęcej, później zastąpionej dworem starościńskim. 

Kościół św. Michała Archanioła w Pobiedziskach jest jedną z pierwszych świątyń gotyckich w Wielkopolsce. Czy zwróciliście kiedyś uwagę na jego zachowane, XIII-wieczne okienko?

Pobiedziska zostały lokowane około roku 1258. Nowe miasto, będące własnością książęcą, a później królewską, rozmierzono z uwzględnieniem dużego rynku, siatki ulic oraz placu na stojącym we wschodniej pierzei kościołem parafialnym. Kościół ten zaczęto budować zapewne jeszcze w drugiej połowie XIII stulecia. Do dziś fara Pobiedziska, pierwotnie pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii, później św. Michała Archanioła, stanowi najcenniejszy zabytek gminy. Wzniesiono ją jako dużą świątynię z jedną nawą i niewielkim prezbiterium, zamkniętym prostą ścianą. Do jej wnętrza docierało zapewne niewiele światła, a to za sprawą małych okienek, z których jedno zachowało się w ścianie południowej kościoła. Mniej więcej w tym samym czasie także we wsiach wokół Pobiedzisk zaczęły powstawać pierwsze drewniane kościoły parafialne. Notowane są w Węglewie, gdzie fundację z roku 1266 miał wesprzeć własnymi środkami właściciel miejscowości, Bolesław Pobożny. We Wronczynie pierwszy kościół wybudował w roku 1256 biskup poznański Boguchwał, nieco później w Kocanowie. Ta ostatnia miejscowość, podobnie jak Pobiedziska, odniosła znaczne straty w wyniku ataku na ziemie wielkopolskie zakonu krzyżackiego w roku 1331. W Pobiedziskach wojska zakonne zniszczyły zapewne drewniane, pozbawione murów zabudowania miasta, zamek, a częściowo także i kościół parafialny. 

Każdy zapewne zna (albo znać powinien!) wielkopolską legendę „O Maćku Borkowicu i diable Borucie”. Mało kto jednak wie, że w dramacie „Borkowic kontra król” główne role zagrali mieszkańcy najbliższej okolicy Pobiedzisk!

W latach 50. XIV wieku ziemia pobiedziska, wraz z całą dzielnicą, została rozdarta wojną domową wywołaną przez konfederację zawiązaną przeciw Kazimierzowi Wielkiemu przez Maćko Borkowica. Przedstawiciele lokalnego możnowładztwa odegrali istotną rolę w początkowej fazie tego konfliktu, opowiadając się jednak po jego przeciwnych stronach. Emisariuszem obozu królewskiego był wówczas kasztelan Benjamin z Uzarzewa. W trakcie rozmów z obozem Maćka Borkowica, do którego należał m. in. Adam z Wapna, kasztelan na Ostrowie Lednickim, Benjamin został jednak podstępnie zamordowany. To stało się jedną z bezpośrednich przyczyn wybuchu wojny. Do końca XIV wieku, po zakończeniu konfliktów między wielkopolskim możnowładztwem, kasztelan z Ostrowa Lednickiego rezydował już na na dworze w Pobiedziskach 

Od początku kolejnego stulecia jego uprawnienia przejął starosta pobiedziski, który reprezentował na tym terenie interesy króla. Nie miał jednak uprawnień sądowych, policyjnych i egzekucyjnych zwyczajowego starosty grodowego. Mniej więcej w tym czasie w Pobiedziskach zaczął bywać król Władysław Jagiełło. W roku 1410, przed bitwą pod Grunwaldem, przyjechawszy z Gniezna przeszedł pieszo z Pobiedzisk do poznańskiego kościoła Bożego Ciała, by modlić się o zwycięstwo nad Krzyżakami. W roku 1418 król powitał w Pobiedziskach posłów wracających z soboru w Konstancji. Pięć lat później, także w trakcie jednego z pobytów, ufundował kościół oraz szpital św. Ducha. Stosunkowo częste odwiedziny króla w Pobiedziskach łączyły się częściowo z ówczesnym sposobem sprawowania władzy. Jagiełło, jako tzw. rex ambulans, czyli król podróżujący, nie rezydował na stałe w żadnym z miast królewskich. Przemieszczał się po kraju, doglądając swoich włości i rozwiązując miejscowe konflikty. Pobiedziska były jednak przez króla szczególnie dowartościowane, zapewne ze względu na odpowiednie zaplecze, z zamkiem i dużym kościołem parafialnym, a także jako jedno ze starszych miast królewskich w kraju. Miasto potrafiło też odwdzięczyć się monarsze, składając mu w roku 1425 przysięgę wierności. W XV wieku miasto było jednym ze znaczniejszych ośrodków w Wielkopolsce, co możemy stwierdzić na podstawie źródeł.  Około połowy stulecia, na okoliczność wyprawy malborskiej przeciwko Krzyżakom wysłało 15 żołnierzy, tylko o pięciu mniej niż Gniezno, tyle samo natomiast ile Września.

 

Czy zwróciliście kiedyś uwagę na maleńką Grupę Ukrzyżowania (Krucyfiks z Matką Boską i świętym Janem), wiszącą na ścianie pobiedziskiej fary? Warto się jej przyjrzeć, bo to najstarszy zabytek w kościele!

Parafia pobiedziska od początku istnienia miała istotne znaczenie jako ośrodek kościelny. Była ośrodkiem dekanatu, zaś proboszczami bywali tu często, zarówno w XV, jaki i w XVI i XVII wieku, kanonicy katedry gnieźnieńskiej. Warto także wspomnieć, że na początku XV stulecia włączono do niej świątynię w Kocanowie. Kontakt z ośrodkami miejskimi utrzymywały też pobliskie parafie. Na przykład w Węglewie proboszczem w 1422 roku został Sędziwój, pełniący wcześniej ten sam urząd w parafii św. Wojciecha w Poznaniu. W drugiej połowie XV stulecia miejscowa szlachta opłacała w kościele pobiedziskim przynajmniej dwóch kapłanów, modlących się przy nowych ołtarzach. Pierwszy pw. św. Michała Archanioła, fundowali dziedzice z Promna, drugi - pw. NMP i św. Jana, dziedzice dóbr Zbąszyńskich. Z tego drugiego ołtarza, założonego w roku 1479, do dziś pozostały w kościele pamiątki w postaci gotyckich płaskorzeźb przedstawiających Grupę Ukrzyżowania, wiszących na jednej ze ścian kościoła. W XV wieku Władysław Jagiełło, potrzebując zapewne pieniędzy, oddał Pobiedziska w zastaw magnackiej rodzinie Górków. Nie zdążył jednak, lub może nie mógł ich już wykupić. Nieco później Kazimierz Jagiellończyk sprzedał miasto Górkom, zastrzegając sobie jednak prawo pierwokupu. W poczet posiadłości królewskich Pobiedziska wróciły dopiero u schyłku XV stulecia. 

W tym czasie okazało się jednak, że Górkowie w międzyczasie zagubili dokumenty fundacyjne wraz z przywilejami. Ten brak uzupełnił dopiero Zygmunt I ogłaszając w dekrecie z 1513 roku zebrane na nowo prawa miasta. Dzięki temu m. in. pobiedziscy mieszczanie zwolnieni zostali z opłat targowych w promieniu 7 mil, co wpłynęło korzystnie na okoliczny handel. Oprócz Pobiedzisk rozwijały się także okoliczne miejscowości. We Wronczynie w 1520 roku stał drewniany kościół św. Stanisława. Był on być może jednym z pierwszych pod tym wezwaniem, skoro parafię utworzono w 1256 roku, 3 lata po kanonizacji świętego. Parafia Wroczyńska w tym czasie wchłonęła samodzielną niegdyś świątynię w Kowalskich. 

Związek pobliskich miejscowości z Pobiedziskami widać w pochodzeniu ważniejszych osobistości. We Wronczynie mieszkał pobiedziski wójt, w Węglewie zaś w początkach XVI wieku proboszczem był Jan Bystrok z Pobiedzisk. Niewiele możemy niestety powiedzieć o pomniejszych wsiach rozsianych na ziemi pobiedziskiej. Wiadomo, że okoliczna szlachta zapisywała na swoich dworach środki na utrzymanie ołtarzy czy kościołów parafialnych. Pomarzanowice wspierały kościół farny w Pobiedziskach. Właściciele Górki, później zwanej Kociałkową, utrzymywali pobiedziski kościół św. Ducha, dwory w Latalicach i Lednogórze łożyły na kościół w Węglewie, Krześlice, opłacały świątynię wronczyńską. 

Własnego kościoła nie miały także Biskupice, wieś, jak nazwa wskazuje, należąca do biskupów poznańskich, należąca wtedy do parafii w Uzarzewie. Oprócz własności królewskiej, szlacheckiej i biskupiej część dóbr w ziemi pobiedziskiej należała także do cysterek w Owińskach, o czym przekonuje proces z roku 1562 między biskupem poznańskim a ksienią tamtego klasztoru dotyczący wyznaczenia granic Biskupic od wsi Barchcin (dzisiejszy Barcinek). 

XVII wiek był dla Wielkopolski bardzo dramatycznym okresem. Nie dość, że region nękały wojny, to ludność prześladowały także epidemie i srogie zimy. Czy wiecie, że w najczarniejszych czasach historii Pobiedzisk wyludnione miasto zamieszkiwało… 13 osób?

W drugiej połowie XVI wieku wybuchły w Pobiedziskach dwa pożary, które wyrządziły poważne zniszczenia drewnianej zabudowie rynku, a także kościołowi św. Ducha, który został odbudowany około roku 1596. Uległ zniszczeniu także kościół farny, ponownie konsekrowany, tak jak kościół św. Ducha w roku 1596. Zapewne w tym czasie rozebrano uszkodzoną wieżę, pozostawiając tylko jej ścianę zachodnią, do której dołączono mury nawy. Dwa lata wcześniej konsekrowano także trzecią świątynkę w Pobiedziskach – kaplicę z cudownym wizerunkiem NMP fundacji mieszczki Agnieszki Elbury. W pożarach nie ucierpiał jednak dwór starościński, położony w pewnej odległości od miasta. 

Wiek XVII był dla ziemi Pobiedziskiej jednym z trudniejszych w dziejach. Powolne zahamowanie rozwoju gospodarczego, notowane już od schyłku wieku XVI, nałożyło się na inne nieszczęścia. W latach 20. XVII wieku Wielkopolskę dotknęła klęska nieurodzaju, po której w roku 1625 nastała zaraza cholery. Pobiedziska, jak i inne miasta regionu, wyludniły się tak, że król Władysław IV zezwolił staroście na osiedlanie w mieście ludzi wędrujących gościńcami. Parafia żyła jednak, o czym świadczy najstarszy z zachowanych do dziś pomników nagrobnych, wmurowany w ścianę prezbiterium. Jest to tablica poświęcona pamięci Jana Grota, miejscowego plebana, doktora obojga praw, kanonika Gnieźnieńskiego.  

Po tych klęskach i powolnej odbudowie miasta nastały czasy wojen kozackich i szwedzkich, po nich zaś znów nawiedziła okolicę epidemia cholery (1656-1662). W tym czasie w źródłach zanotowano, że  Pobiedziskach zamieszkiwało 13 (!) mieszczan. Sytuacja poprawiła się dopiero u schyłku XVII stulecia, kiedy do Wielkopolski przybyli osadnicy niemieccy i żydowscy. Początek XVIII wieku naznaczyła III wojna północna, tym razem między wojskami saskimi, szwedzkimi i rosyjskimi.

Po kolejnych klęskach zarazy i głodu przyszedł jednak czas rozwoju. W okolice Poznania, a zatem i na ziemię pobiedziską, zostali sprowadzenie osadnicy ze Śląska oraz północnych Niemiec, zwani Olędrami a także mieszkańcy okolic Bambergu, zwani później Bambrami. Założyli oni liczne osady przy dawnych, średniowiecznych wsiach w okolicach Pobiedzisk (np. Wronczyn-Olędry, Promno-Olędry, Latalice-Olędry etc.). Wtopili się też w tutejszy krajobraz tak dalece, że w połowie XVIIII stulecia stanowili wraz z Żydami połowę ludności miasta. 

 

Czy wiedzieliście, że na rynku w Pobiedziskach kiedyś stał ratusz, a obecny kościół św. Ducha poprzedziły dwa wcześniejsze kościoły – w tym jeden protestancki? Na dodatek (prawie) wszystkie te budynki możemy obejrzeć na ilustracji z epoki!

Drewniany ratusz, wzniesiony w roku 1752,  był zbudowany w technice szkieletowej (konstrukcji drewnianej wypełnionej cegłą lub gliną), z wieżą, zapewne zegarową, zwieńczoną baniastym hełmem. W dolnej kondygnacji znajdowała się waga i urząd miar oraz kramy. Budynek ten został uchwycony częściowo na gwaszu pruskiego rysownika Karola Albertiego w roku 1795. Ratusz spłonął razem z południowo-zachodnią częścią miasta w roku 1826 i nie został odbudowany. Podobny los spotkał kościół parafialny we Wronczynie, wzniesiony w roku 1762 po pożarze dawnej świątyni. Był to kościół jednonawowy z wieżą i wolnostojącą dzwonnicą, spalony niestety w 1945 roku. Dziś jedyną po nim pamiątką jest zachowana dzwonnica. 

Wracając do Pobiedzisk: w połowie XVIII wieku odbudowano tam także spaloną kaplicę z cudownym obrazem NMP (1746). W dokumentach z początku XVIII wieku zanotowano, że kaplica ta znajduje się w dobrym stanie, a stoi przy ul. Poznańskiej. Niestety niewiele później, w roku 1814, spłonęła od pioruna i została ostatecznie rozebrana. Przy tej samej ulicy Poznańskiej stał kościół św. Ducha, w roku 1792 ponoć zrujnowany, choć złego stanu nie odnotował Karol Alberti. Wedle jego gwaszu kościół posiadał jedną nawę, kaplicę od południa oraz wieżę zwieńczoną baniastym, barokowym hełmem. Na tej samej rycinie widać także synagogę pobiedziską, prostopadłościenny budynek z niewielką wieżyczką w dachu, zwaną sygnaturką. Zabudowa Pobiedzisk, poza kościołem farnym, jeszcze w roku 1792 była w całości drewniana lub drewniano-szkieletowa. W tymże roku zakończyła się historia miasta jako wolnego miasta królewskiego. 

 

Pobiedziska, jak przystało na poważne miasto średniowieczne, posiadało swój własny zamek. Właściwie był to zameczek, ale o bardzo długiej i doniosłej historii. Szkoda, że już nie istnieje… 

Dzięki gwaszowi Karola Albertiego, a także mapom z końca XVIII wieku możemy dokładniej opisać tenże dwór starościński, stojący na sztucznie usypanej wysepce na jeziorze Małym od czasów średniowiecza. Nie sposób, wobec braku źródeł, dokładnie opisać wyglądu tego budynku czy zespołu budynków, w czasie wcześniejszym niż XVIII wiek. Wówczas składał się z trzech domów wzniesionych w konstrukcji szkieletowej (z szachulca lub tynkowanego muru pruskiego). Budynki tworzyły łącznie kształt podkowy z wewnętrznym dziedzińcem. Najwyższym, i jak się zdaje głównym gmachem był wysoki, być może dwupiętrowy dom poprzedzony bramą wjazdową, dostępną z pomostu przerzuconego nad wodami jeziora. Dzięki wykopaliskom archeologicznym wiadomo, że we dworze znajdowały się murowane piece z ozdobnymi, barokowymi kaflami, drogi na wyspie były natomiast równo wybrukowane. 

 

W Wielkopolsce niewiele zachowało się pamiątek po architekturze miejskiej sprzed XIX wieku. Większość miast padała wielokrotnie pastwą pożarów, wywołanych zarówno przez wrogie wojska, jak i przyczyny naturalne (np. pioruny). W Pobiedziskach przy rynku stoi jednak jeden dom pamiętający być może czasy przedrozbiorowe. Czy wiecie który? 

W czasie insurekcji kościuszkowskiej w Pobiedziskach stacjonował jeden z oddziałów generała Dąbrowskiego, których zadaniem było chronienie tyłów armii zmierzającej na Warszawę. Po klęsce insurekcji, pod panowaniem pruskim rozwinęła się w mieście gmina ewangelicka, której parafia powstała w roku 1796 – wcześniej ewangelicy uczęszczali do kościoła w Swarzędzu. W roku 1816 spłonął kościół katolicki św. Ducha. Grunty, za zgodą władz kościelnych sprzedano ewangelikom, którzy w tym samym miejscu wznieśli około roku 1821 zachowany do dziś murowany klasycystyczny kościół ewangelicki. Kilka lat wcześniej, w roku 1818, zapewne także po pożarze, wzniesiono nowy kościół katolicki w Węglewie. Przeniesiono doń dawną, gotycką rzeźbę Najświętszej Maryi Panny, a także dzwon ze starego kościoła odlany w roku 1527. 

Początek XIX wieku, a więc czasy Napoleońskie, przyniósł miastu i ziemi pobiedziskiej upragnioną wolność, jednak wolność ta trwała krótko i miała swoją cenę. Maszerujące oddziały, zarówno polskie jak i francuskie zajmowały żywy inwentarz i konfiskowały plony. Po utworzeniu Wielkiego Księstwa Poznańskiego z wolna nasilały się tendencje germanizacyjne. Nastąpił też napływ ludności niemieckiej, dążącej do szybkiego wzbogacenia się. Mimo to kościół farny funkcjonował bez przeszkód. Na początku XIX wieku założono nowy cmentarz, a około roku 1812 wzniesiono przy kościele nową dzwonnicę, stojącą do dzisiaj. Być może na początku wieku powstała para późnobarokowych ołtarzy stojących w narożach nawy fary. W roku 1826 w Pobiedziskach wybuchł wspomniany pożar, który strawił ratusz i część zabudowań. Odbudowano je później w technice szachulcowej. Z czasów tej odbudowy pochodzi prawdopodobnie najstarszy zachowany w Pobiedziskach dom, pod numerem 7 przy Rynku. 

 

XIX wiek był czasem wielkich zrywów patriotycznych i powstań narodowych. Ten smutny i trudny czas odcisnął piętno także na mieszkańcach ziemi pobiedziskiej. Jeden z tych mieszkańców, bardzo młody, zginął w bitwie pod Ignacewem. Czy wiecie kim był i gdzie znajduje się jego pomnik?

Niespokojny okres insurekcji narodowych odcisnął swoje piętno także na ziemi pobiedziskiej. Do powstania listopadowego na ochotnika przyłączyła się zwłaszcza młodzież szlachecka. Byli to m. in. siedmiu braci Radońskich z Kociałkowej Górki, kapitan Prądzyński z Biskupic, Ponińscy i Lipińscy z Iwna. Efektem nieudanego powstania były represje na jego uczestnikach, na przykład Anastazy Radoński z Krześlic skazanym na trzy lata więzienia.  Nieco później, w czasach Wiosny Ludów roku 1848 szlachta zajęła się organizacją oddziałów ludności miejskiej i wiejskiej. Mimo jednak sukcesów militarnych sprawa powstanie szybko upadło, a aresztowanych dowódców i żołnierzy więziono w poznańskiej Cytadeli. 

Szczególnie tragiczne piętno na dziejach ziemi pobiedziskiej odcisnęło powstanie styczniowe, do którego zaciągała się, obok rzemieślników, robotników i czeladników, także młodzież gimnazjalna. Jednym z Komisarzy Komitetu Obywatelskiego organizującym przerzuty broni i rekrutów na terenie ziemi pobiedziskiej był Maksymilian Jackowski – znany działacz społeczny i zasłużony Wielkopolanin. W bitwie pod Ignacewem zginął syn Jackowskiego, Mieczysław, upamiętniony później epitafium zachowanym do dziś w pobiedziskiej farze. W latach 30. XIX wieku nad dachem kościoła farnego pojawiła się nowa sygnaturka, zaś w następnej dekadzie podjęto decyzję o wykonaniu remontu. Położono wówczas nową posadzkę, wymieniono okna, wybudowano nowy ołtarz główny. 

Z czasem do wyposażenia kościoła doszły także organy (1884), zaś w końcu lat 80. XIX wieku wzniesiono neogotycką plebanię. Schyłek wieku XIX i początek XX był zresztą czasem ożywionego rozwoju gospodarczego. skutkującego nie tylko powstawaniem budynków użyteczności publicznej, jak np. dworca w roku 1872, ale też intensywnym procesem wymiany dawnej zabudowy szkieletowej i drewnianej na trwalszą, murowaną, dziś już zabytkową, która ukształtowała wygląd dzisiejszych Pobiedzisk. W tym czasie wzrasta też liczba ludności polskiej w mieście, a zmniejsza się liczba ludności niemieckiej. 

Ziemia pobiedziska obfituje w piękne dwory i pałace, położone w malowniczych parkach. W czasach zaborów ich właściciele toczyli zacięte boje o utrzymanie ojcowizny w polskich rękach. Wielka szkoda, że w czasach wolności niektóre z nich bezpowrotnie niszczeją…

Przeobrażanie się Pobiedzisk z miasta drewnianego w miasto murowane na przełomie XIX i XX wieku, poprzedził podobny proces wymiany dawnych drewnianych dworów szlacheckich na murowane pałace. Wznoszono je w ziemi pobiedziskiej od około połowy XIX wieku, często na miejscu lub nawet na fundamentach dawnych siedzib, niekiedy z zachowaniem dawnych murów. Równocześnie jednak był to czas walki o zachowanie przez wielkopolskich ziemian spuścizny po przodkach. Wiele majątków nie wytrzymało obciążeń narzucanych przez Pruski rząd i dostało się w ręce niemieckie. 

Jednym z takich starych, szlacheckich gniazd ziemi pobiedziskiej był Wronczyn. Typowo polski dwór, w najstarszej części pamiętający jeszcze schyłek XVIII wieku, wykupił w roku 1899 z rąk niemieckich syn Maksymiliana Jackowskiego, Tadeusz. Jackowscy rozbudowali go w roku 1904 o boczne skrzydła, czyniąc zeń prawdziwą neobarokową rezydencję, którą udało im się utrzymać aż do wybuchu czasów II wojny światowej. 

Podobna historia wiąże się z majątkiem w Pomarzanowicach, które wykupił Maksymilian Jackowski, już około połowy XIX wieku. Ciekawy neorenesansowy pałac postawił dopiero w roku 1891, korzystając przy tym z usług znanego polskiego architekta, Kazimierza Skórzewskiego. Także i ten majątek udało się Jackowskim utrzymać do roku 1939. 

Mniej szczęścia mieli Radońscy, którzy co prawda w latach 60. XIX postawili nowy, neogotycki pałac w Krześlicach, ale stracili go w XX wieku. Później szczęśliwie wykupiła go polska spółka Banku Kwilecki i Potocki. Dekadę po pałacu w Krześlicach, w latach 70. XIX wieku, powstał murowany pałac w Węglewie, który jednak także nie dotrwał do końca 20-lecia międzywojennego w rękach właścicieli, w latach 20. XX wieku należał do Skarbu Państwa. Radońskim udało się za to zatrzymać inny majątek, w Kociałkowej Górce, gdzie osiedli w latach 30. XIX wieku. Wzniósłszy tam dość dziwaczną, nieproporcjonalną, eklektyczną willę i założywszy piękny park, pozostali w tej miejscowości do schyłku II Rzeczypospolitej.  

Równie długo utrzymali swój prosty, ale swojski dwór w Gołuniu Pągowscy. Część siedzib ziemiańskich w ziemi pobiedziskiej wznieśli też sami Niemcy. Tak było w przypadku Kowalskich, gdzie u schyłku XIX wieku dwór wybudowali prawdopodobnie von Treskovowie. W tym samym czasie w Jeżynie Radońscy wznieśli pałacyk z przysadzistą wieżą.

Niektóre majątki, jak Złotniczki, były areną prawdziwej walki między właścicielami. We wzniesionym tam w drugiej połowie XIX wieku dworze w typie włoskiej willi na przemian urzędowały rodziny niemieckie i polskie. Ostatnimi właścicielami majątku byli Kościelscy (od 1912), którym Złotniczki zostały odebrane przez Hakatę i rozparcelowane. Tych bezprawnych, na szczęście jedynie eksperymentalnych działań, którym uległo jeszcze kilka innych majątków w Wielkopolsce, zaniechali Prusacy, dopiero pod naciskiem europejskiej opinii publicznej. 

Jednym z interesujących, aczkolwiek ostatnich już przykładów architektury neobarokowej architektury dworskiej w ziemi Pobiedziskiej echa jest wzniesiony w latach 20. XX wieku budynek szkoły sióstr zgromadzenia Sacre-Coeur. Potężny ten gmach, nawiązujący architekturą do barokowych pałaców polskich, przetrwał trudne czasy powojenne i służył klasztorowi oraz szkole aż do początku XXI wieku. Dziś, pomimo utraty dawnej funkcji, nadal góruje nad Pobiedziskami, przypominając o spuściźnie pobiedziskiej ziemi i łącząc stare dzieje miasta z jego współczesnością.

 

Styczeń 2022

dr Witold Miedziak

BIBLIOGRAFIA

Blumczyńska M., Królewskie wolne miasto Pobiedziska, „ROCZNIK WIELKOPOLSKIEGO TOWARZYSTWA GENEALOGICZNEGO "GNIAZDO"”, 11/2017, ss. 29-40

Frankiewicz B., Z dziejów ziemi pobiedziskiej, Pobiedziska 1990

Frankiewicz B., Dzieje Pobiedzisk na przestrzeni wieków, Pobiedziska 2007

Kohte J., Verzeichnis der Kunstdenkmäler der Provinz Posen, t. 3, Berlin 1898.

Korytkowski J., Brevis descriptio historico-geographica ecclesiarum archidioecesis Gnesnensis et Posnaniensis…, Poznań 1888

Kowalski J., Gotyk wielkopolski, Poznań 2010.

Kozierowski S., Szematyzm historyczny ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji poznańskiej, Poznań 1935.

Libiccy M. i P, Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce, Poznań 2008

Nowacki J., Archidiecezja poznańska w jej granicach historycznych i jej ustrój, Dzieje archidiecezji poznańskiej, t. II, Poznań 1964.

Skip to content